Spóźniony pociąg
A2W zeszłą sobotę Ola i jej brat Bartek pojechali na dworzec kolejowy o dziewiątej rano. Chcieli odwiedzić babcię w Zielonej Górze. Pani w kasie powiedziała, że następny pociąg odjedzie o dziesiątej piętnaście. Ola i Bartek kupili dwa bilety i usiedli na ławce.
O dziesiątej przez głośnik ogłoszono, że pociąg będzie spóźniony o dwadzieścia minut. Ola zrobiła się smutna, bo miała książkę dla babci. Bartek kupił dwa napoje w małym kiosku. Czekali i patrzyli, jak ludzie przechodzą obok.
O dziesiątej trzydzieści pięć pociąg wreszcie przyjechał. Ola i Bartek szybko wsiedli i znaleźli dwa miejsca obok siebie. Pociąg ruszył powoli, a potem przyspieszył. Po trzydziestu minutach zatrzymał się na dziesięć minut na stacji w Sulechowie. Jakiś pan z dużą torbą usiadł niedaleko i głośno rozmawiał przez telefon. Ola czytała książkę, a Bartek wyglądał przez okno.
Pociąg dotarł do Zielonej Góry o jedenastej pięćdziesiąt. Babcia czekała na peronie ze swoim starym czerwonym autem. Uśmiechnęła się i mocno przytuliła oboje.