Pożegnanie w sadzie

B2

384 சொற்கள் · ⁦~2⁩ நிமிட வாசிப்பு · மேல் இடைநிலை

Gdy ostatnie skrzynki zostały załadowane na ciężarówkę, sierpniowe słońce chyliło się już za wzgórza otaczające sad w okolicach Sandomierza. Ola pracowała tam co lato odkąd skończyła szesnaście lat, ale ten dzień miał być jej ostatnim. Przyjęła ofertę studiów na uniwersytecie w Krakowie i wiedziała, że nie wróci tu za rok. Właściciel, pan Kowalczyk, uścisnął jej dłoń rano i powiedział, że będzie im jej brakowało; jego żona upiekła nawet cytrynowe ciasto na tę okazję. Mimo to atmosfera była dziwnie stłumiona, jakby wszyscy rozumieli, że rozstania łatwiej znosić w milczeniu.

Ola spędziła popołudnie na zbieraniu ostatnich jabłek późnej odmiany. Ramiona bolały ją od powtarzalnych ruchów, do których zdążyła przywyknąć przez ostatnie osiem tygodni. O wpół do piątej przerwała pracę, by popatrzeć na parę jaskółek śmigających nisko nad rzędami drzew. Ten widok przypomniał jej pierwszy dzień, gdy przyjechała zdenerwowana i niepewna. Wtedy upuściła dwa pełne kosze, uszkodziła owoce i dostała łagodną reprymendę od brygadzisty. Teraz potrafiła napełnić skrzynkę w niecałe dziesięć minut bez jednego błędu.

Tuż przed piątą pozostali pracownicy sezonowi zebrali się przy starej kamiennej stodole. Tomek, który przez całe lato jeździł traktorem, wyciągnął butelkę domowego cydru, którą odkładał na specjalną okazję. Podawali sobie plastikowe kubki, a światło stawało się złote. Ola słuchała, jak koledzy wymieniali się historiami z lata: o dniu, gdy pękła rura nawadniająca, o popołudniu, kiedy turysta próbował wspiąć się na najwyższe drzewo, i o poranku, gdy grad zagroził całej uprawie. Zdała sobie sprawę, że prawdopodobnie nigdy więcej nie zobaczy większości z nich.

Gdy kubki się opróżniły, zjawił się pan Kowalczyk, niosąc cytrynowe ciasto. Podziękował wszystkim za ciężką pracę i powiedział, że sad miał szczęście mieć tak oddany zespół. Olę nagle ścisnęło w gardle; nie spodziewała się, że tak przywiąże się do dorywczej pracy. Kiedy pomagała ładować ostatnie pudła na ciężarówkę o osiemnastej piętnaście, zastanawiała się, czy nowi studenci w Krakowie kiedykolwiek zrozumieją, co znaczy stać wśród drzew o zmierzchu z zapachem dojrzałych jabłek w powietrzu.

Później, gdy jechała rowerem do domu znajomą drogą, Ola obejrzała się raz. W sadzie zapaliły się światła, delikatnie świecąc na tle gęstniejącego zmroku. Nauczyła się tam więcej, niż początkowo sądziła: cierpliwości, satysfakcji z fizycznej pracy i cichego smutku, który nadchodzi, gdy coś dobrego dobiegnie naturalnego końca. Jutro zacznie pakować rzeczy na studia, ale dziś smak cytrynowego ciasta i wspomnienie wspólnego cydru towarzyszyły jej przez całą drogę do domu.

உரையைப் புரிந்துகொண்டீர்களா?

ஒவ்வொரு கேள்விக்கும் ஒரு பதிலைத் தேர்வு செய்யவும்.

1Jak długo Ola pracowała w sadzie przed ostatnim dniem?
2O której Ola przerwała pracę, by popatrzeć na jaskółki?
3Kto wyciągnął butelkę domowego cydru?
4O której pracownicy skończyli ładować ostatnie pudła?
5Co żona pana Kowalczyka upiekła na ostatni dzień Oli?

அம்ச யோசனை உள்ளதா?

அடுத்து என்ன பார்க்க விரும்புகிறீர்கள் என்று சொல்லுங்கள் — ஒவ்வொரு செய்தியையும் படிக்கிறோம், வாராந்திரம் பரிந்துரைகளை வெளியிடுகிறோம்.

யோசனையை அனுப்பு →