Zblakły portret
C1Podczas porządkowania pudła z książkami po zmarłej ciotce w jej zabałaganionym gabinecie w Krakowie, Jan natknął się na cienki tomik poezji z dziewiętnastego wieku, którego kartki pożółkły na brzegach. Włożona między dwa sonety, jakby celowo ukryta, leżała mała fotografia w odcieniach sepii, starannie przycięta do rozmiaru książki. Przedstawiała kobietę około trzydziestu pięciu lat stojącą przy ozdobnej żelaznej bramie, z wyrazem twarzy świadczącym o cichym rozbawieniu, a nie o sztywności typowej dla tamtych czasów. Najbardziej uderzyła Jana ołówkowa notatka na odwrocie: "Eleonora, przed nieporozumieniem, 1897".
Nigdy nie słyszał, by ciotka wspominała o kimś o tym imieniu, lecz charakter pisma nieodparcie przypominał elegancką rękę jego babki z listów. Zaciekawiony spędził resztę popołudnia na porównywaniu rodzinnych listów i w końcu odkrył, że Eleonora była najbliższą przyjaciółką ciotki aż do gwałtownej kłótni o nieujawniony spadek wiosną 1898 roku, która definitywnie zerwała ich więź.
Fotografia ze starannie zachowanymi brzegami i ukrytym miejscem sugerowała, że ciotka nadal ceniła to wspomnienie długo po zakończeniu przyjaźni. Jan zastanawiał się, czy sama książka kiedyś należała do Eleonory; mały ekslibris na wewnętrznej stronie okładki zawierał jedynie inicjały "E.M." oraz datę 1896, rok przed wykonaniem zdjęcia.
Odkrycie pozostawiło mu dziwne wrażenie, jakby wtargnął w prywatne pojednanie, które nigdy się nie dokonało, i zaczął na nowo czytać sonety z większą uwagą, szukając ukrytych aluzji do żalu lub trwałego uczucia. Wieczorem fotografia została ostrożnie umieszczona między dwiema kartami papieru bezkwasowego, choć Jan nie mógł się zdecydować, czy odłożyć ją w dawne miejsce, czy oprawić jako nowo odnaleziony fragment rodzinnej historii.